Kochane polarki. Każdy kiedyś miał swój. Kojarzą się z dzieciństwem, wygodą, ciepłem. Pewnie części z nas kojarzą się też z czasami uboższymi i brakiem elegancji.

To prawda, polary mają swoje dwa oblicza. Są te długie, często z wyhaftowanym logo jakiejś firmy, o szarych barwach, mało atrakcyjne. Są też te mega kolorowe, z kontrastowymi wstawkami, zatrzaskami, zamkami – cuda vintydżu 🙂 A ja jak zwykle stoję gdzieś po środku i wymyślam co tu zrobić, żeby ozłocić pospolity polarek!

Tak powstał pomysł skrócenia i ozdobienia – delikatnego zmiksowania dwóch takich egzemplarzy, napotkanych w second handzie. Dość zwykły niebieski i dość niezwykły różowy podzielą się ze sobą kolorami.


Rozpoczęłam od wyprucia zamka z niebieskiego polara. Złożyłam go i wyznaczyłam linię dołu – z musu nad kieszeniami. Przy niebieskim zdecydowałam się na zaokrągloną linię pleców, przy różowym pozostawiłam prostą. Odcięłam dolny tunel z niebieskiego polara, zszyłam środek razem i przyszyłam do różowego. Z różowego dołu uszyłam szerszy tunel i doszyłam do niebieskiego. W tym przypadku należy podwinąć wloty sznurka przed wszyciem. Na końcu doszyłam zamek skracając go odpowiednio, wciągnęłam sznurek i to na tyle krawieckich wyzwań.

Dalszą część wykonała za mnie hafciarka, ale nie myślcie, że było tak prosto! Mimo, że wzór kwiatka jakim ozdabiałam polary jest skromny, to zawsze należy wykonać kilka prób i ustawić gęstość ściegów tak, żeby współgrała z materiałem. Tutaj szczególna grubość, bo podwójny polar, sprawił, że szerokość obrusu kwiatka zaskoczyła mnie swoją wąskością! Mimo grubości materiału potrzebna była także flizelina do haftu. Przy hafciarce jednoigłowej jest jeszcze kwestia niewygody przy haftowaniu w wąskich miejscach oraz z włożeniem tak grubego materiału do tamborka. Maszyna wyręczyła, ale moja asysta i kontrola pochłonęła trochę czasu i energii.

Technika jaką zastosowałam to haft z aplikacją – moja jak dotąd ulubiona funkcja! Wiąże z nią duże nadzieje, bo można wykorzystać przy tym skrawki materiału i układać całe napisy lub obrazki! Polega ona na haftowaniu z przerwami na wycinanie materiału. Przykładowo przy polarze najpierw do tamborka wkładasz materiał zasadniczy, podpinasz do maszyny i dokładasz kawałek tkaniny, która ma wypełnić aplikację. Hafciarka startuje i ściegiem prostym wyznacza zarys hafu, następnie zatrzymuje się, ty wypinasz tamborek i wycinasz nadmiar materiału wzdłuż ściegu. Oczywiście im bardziej skomplikowane zawijasy i im grubszy materiał tym trudniej wyciąć dokładnie i wszędzie. W takich przypadkach lepiej ustawić większą szerokość ściegu satynowego, żeby więcej zakrył. Po wycięciu wpinasz tamborek z powrotem do hafciarki, a ona obszywa go ładnie ściegiem satynowym. Czas poświęcony na wykonanie tego wszystkiego rekompensuje efekt. Ja liczyłam, że polarowe kwiatki, będą tworzyły uroczą wypukłą ozdobę i nie myliłam się. Czuję, że to będzie mój model na zimę 2020!:)


Ten post ma jeden komentarz

  1. outlawry

    Hⲟwdy! I could havе sworn I’ve visited this ԝebsite before but after browsing through many of the poѕts І realіzed it’s
    new to me. Αnyhow, Ι’m definitely pleased I discovereⅾ it and I’ll be bookmarking
    it and chеcking back regularly!

Dodaj komentarz