U mnie pomysły leżakują długo w głowie i potrzeba im prawdziwego kopa żeby wyjść na światło dzienne. Farbowanie już od dawna było jednym z nich, ale zabrałam się za to dopiero zmotywowana zbliżającą się przeprowadzką.
Potrzebny był mi pomysł, który będę mogła realizować zagranicą. Ważne było dla mnie zgromadzenie materiałów przed wyjazdem, czyli stworzenie tak zwanej bazy. Chciałam także żeby ta “baza” nie ograniczała, a pozwalała na drobne szaleństwa i oryginalność:)
Bazą nazywam najzwyklejszą dzianinę – cienka na t shirty, grubsza na bluzy i tzw surówka na torby/worki, a szaleństwo to w tym przypadku barwniki polskiej firmy Bielikolor:


 Pierwszą próbę farbowania zrobiłam jeszcze w Krakowie. Była to biała bluza, którą najpierw ufarbowałam na szaro, później niczym Jackson Pollock rozbryzgałam na niej fioletowe kropelki:D Niestety plamki rozlały się w pokaźne zacieki, ale i tak efekt był dobrze wróżący na przyszłość. Po tej próbie postanowiłam zrobić torebkę worek w tej samej technice. Było to nieco prostsze bo łatwiej jest farbować skrojone elementy, niż gotowy wyrób. Im mniejszy element tym większa precyzja, szczególnie gdy robimy to w warunkach domowych.
Ta rozgrzewka na przypadkowych materiałach nieco mnie ośmieliła i jestem gotowa pójść o krok dalej czyli wszystko od zera: forma, farbowanie, szycie. Pierwsza taka sztuka jest już za mną, proces twórczy upamiętniłam na rzecz tego bloga:) Kolejne będą pewnie bardziej kolorowe, taki był mój cel od początku.

Moje spostrzeżenia:
  • Najprościej szyć raglan w kolejności: przód i tył z przodami i tyłami rękawów, szew boczny bluzy i szew pachowy za jednym zamachem. Dzięki temu nie obchodzą nas drobne różnice, ważne jedynie żeby szew nie rozminą się ze szwem.
  • Przy odszyciu podkroju szyi ściągaczem lekko go naciągamy żeby się położył i nie sterczał. W produkcji przemysłowej mają pewnie gotowe ściągacze, ja nie mogłam takiego dostać więc kroje zwykły pasek z metra i składam na pół. Łamałam sobie głowę przy szyciu koszulek, czy kroić go po skosie, czy od podkroju szyi, ale w gotowcach ze sklepu nie ma takich udziwnień…jak to robią, że ściągacz leży zupełnie płasko przy szyi? tego jeszcze nie wiem…dodam, że trzeba go oczywiście przestębnować tak by szew był skierowany do dołu
  • Instrukcja farbowania jest z tyłu opakowania. Ja chcąc iść na łatwiznę nie przelałam roztworu przez sitko i faktycznie drobinki farby osiadły na dzianinie farbując ją nierówno.
  • Farbuje się na gorąco lub przez gotowanie, ale gotowanie daje silniejszy efekt, spójrzcie: ściągacz przy szyi farbowałam w gotującej się wodzie, a ombre robiłam zanurzając części wykroju w misce z zagotowaną wodą i farbą.
  • Najlepiej farbuje się drobne elementy, chyba że farbujemy całość wyrobu. Ja przy ombre zanurzyłam wykrój przodu i tyłu w farbie a tkanina sama nasiąknęła do góry tworząc ten efekt. Błędem było złożenie wykrojów na pół (z braku miejsca w misce) gdyż jak widzicie na zdjęciu w miejscu złożenia pozostał jaśniejszy pasek.
  • Ważne by wypłukać elementy po farbowaniu, żeby nie puszczały farby. Ja prałam tę bluzę raz, ręcznie w zimnej wodzie i nic się nie wydarzyło, możliwe że biel nabrała innego odcieniu, ale nie rzuca się to w oczy. Następnym razem nie będę aż tak ryzykować i łączyć czystą biel z farbowanym kolorem. W tym celu kupiłam dużo odcieni, te jasne by farbować całość a te ciemne żeby móc na tej całości zaszaleć:) Więcej spostrzeżeń przy kolejnym wyrobie, który już leży skrojony. Projekt lekko zmodernizowany i spersonalizowany bo na prezent…zobaczymy co z tego wyjdzie!



Dodaj komentarz