Od jakiegoś czasu myślałam o uszyciu kilku toreb na zakupy, lub inaczej toreb zastępczych, dodatkowych, dobrych na to co nie mieści się w torebkach zasadniczych:) Zainspirowała mnie urocza dziewczyna jadąca metrem, która miała właśnie taką malutką, dodatkową torbę w malinki. Kiedyś ten proces nazwałabym odgapianiem, ale z wiekiem człowiek rezygnuje z bycia bardzo zasadniczym, więc dzisiaj nazwę to inspiracją:D
Chwilę zajęło mi szukanie wzorów, które odpowiadałyby moim wyobrażeniom. W końcu na stronie cottonbee.pl znalałam śliczne, delikatne grafiki roślinne, które można zamówić na wybranym materiale. Zanim jednak zdecydowałam się na cokolwiek, wybrałam się do Krakowa i tam na ciuchach, oprócz siaty rzeczy dla siebie, kupiłam dwie zasłonki. Stwierdziłam, że może by tak spróbować zrobić próbną torbę zanim zainwestuję pieniądze i tak powstał to o której piszę.
Nie byłam pewna co powstanie z tego wzoru, bo chociaż jest ciekawy to jednak obawiałam się, że może być trudno osiągnąć całkowitą harmonię. Plan był taki, wykończyć krawędzie tak jak to robią w supermarketowych torbach, czyli obszyć je na zewnątrz. Ucha do torby też miałam wybrane przemyślane wcześniej. Co mnie jednak zaskoczyło i dało tej torbie tzw. kopa to nadruk SECRET GARDEN. Takie niespodzianki mogą spotkać człowieka tylko dzięki upcyclingowi! Nadruk był schowany między podszewką a materiałem i wpisał się idealnie w moją koncepcję. Dzięki niemu i uchwytom udało się wytworzyć z gęstego, vintagowego wzoru, delikatnie sportową wersję torebki. Ponieważ ten worek jest dla mnie, nie zawaham się powiedzieć, że podoba mi się! a uwierzcie czasem ciężko mi to przyznać względem uszytych przeze mnie rzeczy. Jak miło bez nerwów i straconego czasu zrobić coś ładnego:)

 
 
 
 
 
 
 

Dodaj komentarz