Kocyki minky to moja pierwsza próba uszycia produktu popularnego, który ma szanse się sprzedać:) Robi to już masa osób, ale ja będąc w Brukseli przeszłam burze mózgu żeby wybrać taki produkt, który da mi szanse na zwrot kosztów i będzie osiągalną inwestycją dla mojego budżetu. Padło właśnie na kocyki dla dzieci!

Wszystko zaczęło się od zamówienia materiałów przez internet. Do tego posłużyła mi strona:
oraz allegro oczywiście.
Nie kupowałam materiałów w Brukseli, gdyż ceny są tutaj sporo wyższe, a to wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem. Dzięki pomocy przyjaciółki, która zapakowała mi wszystkie zamówienia w jedną walizkę udało mi się zaoszczędzić na przesyłce, którą wysłałam przez:
https://przesylarka.pl/ to fajna opcja bo za 30 kg płaci się 89 zł i czy zamawiałąm walizkę do Szkocji, czy tu do Belgii cena była taka sama.
Potem pozostało tylko szycie i nie obeszło się bez zaskoczeń. Nastawiona byłam na proste szybkie “wykonanie” kocyków, wręcz radosną zabawę:D a na swojej drodze spotkałam jednak kilka problemów;)
Pierwszy przy krojeniu materiałów. Niektóre wzory nie zgadzały się z kierunkiem tkania. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam: przy splotach płóciennych takich jak w tej bawełnie nitki przeplatają się pod kątem prostym i spodziewałam się, że powtarzające się wzory też będą w linii prostej…niestety niektóre były lekko po skosie, co uniemożliwiało cięcie wzdłuż krawędzi materiału. Musiałam ciąć po skosie, co spowodowało przesunięcie i zaburzyło mi plan “zużycia” materiału:) 
Drugi problem pojawił się przy szyciu. Zeszycie kilku warstw w tym rozciągającego się polaru minky okazało się niemożliwe bez uprzedniego sfastrygowania (pierwsza próba szycia była na warstwach upiętych szpilkami). No cóż trochę więcej czasu przy przygotowaniu materiałów, to trochę mniej zszarganych nerwów przy szyciu! 
ps. Samo szycie to przedziwna kompilacja: 80%  przygotowań i 20 % szycia właściwego… ale to pewnie w większości “zajęć” tak jest.
Po zeszyciu wszystkich ośmiu kompletów przyszedł czas na zdjęcia. Zrobił je Grzegorz Kowalczyk, który również mieszka w Brukseli i rozwija swoją fotograficzną pasje. 
Dzisiaj mogę pokazać efekt pracy i zapowiedzieć kolejne projekty, trochę bardziej skomplikowane bo tym razem kocyki-patchworki. Dwa projekty już zrobione, jeden prawie zszyty i gdyby nie popsuta maszyna praca dobiegałaby końca…trudno, wszystko w swoim czasie. Postaram się informować jak efekty sprzedaży, mam jeszcze materiały na osiem takich samych kompletów, ale na razie trzymam oczekiwania na wodzy:)

Dodaj komentarz