Legginsy czy spódnica? a może wszystko na raz?
Pamiętam czasy podstawówki, lata 90. Dzisiaj tamte ciuchy nazwalibyśmy retro i pewnie oglądając stare zdjęcia nieraz żałujemy, że nasze mamy nie przechowały swoich starych rzeczy. Ja osobiście z sentymentem wspominam coś w rodzaju butów na koturnie rodem ze stacji kosmicznej. Jeszcze nie tak dawno przeczesywałam internet żeby je odnaleźć. Znalazłam podobne firmy Buffalo, ale cena była dość wysoka  i nie byłam pewna, czy będę miała je do czego nosić.

Ale, ale miało być o legginsach. To właśnie kolejna rzecz, którą dobrze pamiętam z mojej dziecięcej szafy. Legginsy łączone ze spódniczką, synonim komfortu:) Ja miałam fioletowy komplet w kolorowe serduszka. Nie wiem co było bodźcem tego pomysłu, ale zapragnęłam  powtórzyć ten patent. Chciałam, żeby było wygodnie i kolorowo. Kupiłam trzy zestawy materiałów i wykonałam takie komplety:
Czarna gruba wełna i elastyczne legginsy w marynistyczny wzór:
Fioletowy welur tkany w prążki a la sztruks i spódniczka z dzianiny.


Najbardziej wiosenny zestaw, żółte cieniutkie legginsy w centki i zielona ażurowa tkanina.

A na koniec buty o których wspominałam, czy ktoś jeszcze je pamięta?

Dodaj komentarz