W poprzednim poście opisałam ewolucje spódniczki z koła w moim wydaniu. Kolejnym jej etapem był mój pomysł na spódnicę wieloczynnościową 😀  Nie jest to już spódnica z koła, konstrukcja opiera się na zmodelowaniu jednego klina, który później odbijamy we wcześnie ustalonej liczbie. Pomysł był następujący: znaleźć dwustronny, intensywnie kolorowy materiał, z jednej strony gładki, z drugiej we wzór lub po prostu w innym kolorze. Z gładkiego materiału miała powstać tak jakby lewa strona spódnicy, a szwy każdego z klinów rozłożone i doszyte do materiału, miały stanowić ozdobę i ujawniać spodni kolor lub wzór. Po stronie prawej spódnica pozostawała bez udziwnień, każdy szew miał jedynie dwustronne stębnowanie. Pewnie już się domyślacie, że spódnica jest dwustronna i dzięki zamkowi na środku można ją przekładać według uznania. Pozostała jedynie kwestia paska. Co zrobić by zapinał się obustronnie? Ja postawiłam na napy, a pan kaletnik (ten co poprzednio) zaproponował mi napy, które z obu stron wyglądają bardzo estetycznie. Nie obeszło się oczywiście bez problemów szczególnie z asortymentem. Obustronnego kolorowego materiału nie było, a jak już był to lewa strona nie komponowała się z prawą. Obustronny zamek też okazał się trudny do zdobycia. Najpierw szukałam zamka metalowego (nie produkują obustronnych), więc pozostała opcja plastiku i przełożenia do niego obustronnej maszynki. No i na końcu problemy z szyciem. Szczególnie spódnica ze śliskiego materiału dała mi w kość, bo mechanizm przesuwania materiału nie działał. Próbowałam podkładać papier, zmieniać docisk stopki i wiecie co? w końcu odkręciłam płytkę i wyciągnęłam ząbki przesuwające materiał. Ręczne przesuwanie to nie szczyt przyjemności, ale ścieg był gęsty i na proste zszywanie klinów wystarczył. Pewnie są inne sposoby na szycie śliskich materiałów np. specjalna stopka do skóry, ale taka kosztuje ok 80 zł.  I tak w niedługim czasie maszyna mi padła i wydałam znacznie więcej na naprawę. Tym razem kombinowanie się nie opłaciło!
Co wyszło z tego pomysłu, oceńcie sami. Musiałam zrezygnować z kolorowego materiału, ale długość do połowy łydki rodem z lat 50 została. Wyszło elegancko, a nawet ekstrawagancko:)

Dodaj komentarz